wynagrodzenia.pl Sedlak & Sedlak
Rejestracja O nas Kontakt Dla mediów

Równość w teorii, nierówność w praktyce

Polki a rynek pracy
W ostatnich latach w Polsce widoczny jest wzrost aktywności zawodowej kobiet. Zjawisku temu towarzyszą jednak liczne bariery, wyraźnie osłabiające jego siłę i zasięg. Wciąż w polskim życiu gospodarczym pokutują rozliczne mity na temat pracy kobiet. Osłabiają one szanse zawodowe kobiet, obniżając jednocześnie wysokość ich zarobków. Problem wyrównywania szans kobiet i mężczyzn w Polsce jest coraz bardziej palący ze względu na bardzo bliską perspektywę integracji z Unią Europejską.
Rzeczywistość jest wciąż sprzeczna z podpisanymi przez Polskę konwencjami międzynarodowymi, a istniejące w prawie polskim zapisy nie spełniają wymagań Unii w zakresie równości płci. W raporcie Komisji Europejskiej z 2000 roku jako najczęściej naruszane w Polsce prawo człowieka wymienione zostały prawa związane ze sferą zawodową. Są to: prawo do pracy, do godziwego wynagrodzenia, równouprawnienie kobiet i mężczyzn w dostępie do pracy, wynagrodzeniach i awansach. Prawa te naruszane były w 27% przypadków. Dopiero po nich uplasowały się tak często wymieniane prawa związane z sądownictwem: prawo do niezawisłego, bezstronnego, sprawiedliwego sądu, do szybkiego i sprawnego rozpatrywania spraw. Te naruszane były w 22% przypadków.
Dyskryminacja kobiet zaczyna się już w momencie szukania przez nie pracy. Większe niż mężczyźni kłopoty ze znalezieniem pracy mają nie tylko kobiety powyżej 30-35 roku życia, ale również absolwentki. Jednocześnie wykonując tą samą pracę kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni. Różnice sięgają 20-30%, przykładowo wśród zatrudnionych posiadających wyższe wykształcenie różnica wynosi 30%. Podobnie wygląda sytuacja w grupie wyższych urzędników i kadry kierowniczej. Kobiety są również częściej zwalniane podczas zwolnień grupowych.
Praca w niepełnym wymiarze godzin wielu z nich umożliwia pozostanie na rynku pracy, świadczy jednak równocześnie o obniżeniu się ich statusu zawodowego. Dyskryminacja ta nie znajduje odzwierciedlenia w poziomie wykształcenia kobiet, które w ciągu ostatnich lat znacząco wzrasta. Aktualnie 58,3% kobiet ma średnie wykształcenie, przy 34% mężczyzn. Mimo tego kobiety zajmują jedynie 10% ogółu stanowisk kierowniczych. W grupie kobiet z wyższym wykształceniem tylko 28,5% zajmuje stanowiska kierownicze. Natomiast kobiety stanowią niemal połowę pracowników z wyższym wykształcaniem.
W przeprowadzanych w 1996 roku badaniach CBOS większość z kobiet twierdziła, że ma małą szansę zrobienia kariery czy uzyskania wyższych zarobków. Takie przekonanie działa jak samospełniająca się przepowiednia, skutkując dominacją mężczyzn na stanowiskach kierowniczych niższego i wyższego szczebla, wyższych urzędników czy samodzielnych specjalistów w administracji.
Nie jest to wyłącznie polski problem. W USA i Wielkiej Brytanii w radach nadzorczych wielkich firm w 1996 roku zasiadało tylko 2% kobiet. W 1990 roku wśród 4000 najlepiej opłacanych amerykańskich menedżerów, było tylko 19 kobiet. Według badań American Cenzus Bureau udział kobiet w grupie zarabiającej powyżej 75000 USD rocznie wynosił zaledwie 12%. Trudno również zaprzeczać, że istnieje podział na zawody typowo męskie i typowo kobiece. Zarówno kobiety wykonujące zawody typowo męskie jak i mężczyźni typowo kobiece, są niemile widziani. Tu panuje równość. Problem polega jednak na tym, że w zdecydowanej większości zawody typowo kobiece zliczają się do grupy nisko opłacanych.
Polska a kraje postkomunistyczne
Polska jest jedynym spośród krajów postkomunistycznych, gdzie po zmianie ustroju znacząco wzrosły nierówności związane z płcią twierdzi prof. Henryk Domański z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Rynek pracy jest dziś głównym polem powstawania nierówności społecznych. Dotyczy to zwłaszcza podziałów zawodowych przejawiających się w różnicy zarobków i zajmowanych stanowiskach. Mężczyźni pracują w lepiej wynagradzanych segmentach rynku pracy, kobiety w gorszych, oferujących mniejsze korzyści finansowe i mniejsze możliwości awansu. Najbardziej wymiernym wskaźnikiem nierówności związanych z płcią są wyższe zarobki mężczyzn. Nierówności te są względnie trwałe i oscylują w granicach 25-30 proc. (średnia dochodów kobiet wynosi 70-75 proc. dochodów mężczyzn).
Można było oczekiwać, że po zmianie ustroju kapitalistyczny rynek pracy zaostrzy rywalizację w dostępie do dobrze opłacanych stanowisk i pogorszy sytuację kobiet. Stało się jednak na odwrót: o ile w 1982 r. średnia zarobków kobiet wynosiła 47,2 proc. zarobków mężczyzn, a w 1987 roku spadły do 40,8 proc., to po przełomie 1989 r. ulega on systematycznemu wzrostowi. W 1992 r. wynagrodzenia kobiet kształtowały się już na poziomie 52,3 proc. zarobków mężczyzn, dochodząc w 1999 r. do 69,4 proc. Przyczyną może być negatywna selekcja wśród kobiet, czyli ich większy odpływ z rynku pracy w wyniku bezrobocia i wymagań stawianych przez pracodawców. Odpływ mniej wykwalifikowanych mężczyzn spowodowany bezrobociem mógł być mniejszy, a w efekcie na rynku pracy pozostały kobiety o wyższych kwalifikacjach, wykonujące lepiej płatne zawody. To dzięki temu średnia dla tej kategorii rosła.
Jeśli zmniejszenie się dysproporcji było faktycznie rezultatem selekcji negatywnej, to za pozorami korzystnej odmiany kryją się nowe mechanizmy nierówności bo mechanizm negatywnej selekcji dotyka w większym stopniu kobiety niż mężczyzn. Znamienne są też ustalenia dotyczące barier, na które w karierze natrafiają kobiety. Otóż spośród państw postkomunistycznych po zmianie ustroju tylko w Czechach można zaobserwować zwiększenie możliwości na awans kierowniczy dla kobiet. W 1983 r. przewaga mężczyzn wśród kierowników wyższego szczebla kształtowała się tam w stosunku 4,7 do 1, zaś w 1994 r. na jednego kierownika kobietę przypadało już "tylko" 3,4 mężczyzn. W Bułgarii, na Węgrzech i w Rosji nie było większych zmian. Natomiast najmniej korzystnie kształtowały się szanse takiego awansu dla kobiet w Polsce. O ile pod koniec epoki PRL zarysowała się tendencja do wyrównania szans: w 1983 r. mężczyźni zajmowali stanowiska kierownicze 3,3 razy częściej niż kobiety, a w 1988 roku - 2,6 razy częściej, to w latach 90-tych. Nierówności te ponownie wzrosły: w 1994 r. mężczyźni zajmowali wysokie stanowiska 3,9 razy częściej od kobiet. Najwidoczniej przed kobietami pojawiły się nowe bariery w rekrutacji na wyższe stanowiska.
Jedną z cech wymaganych od nowoczesnego menedżera jest bezgraniczne zaangażowanie w sprawy firmy i całkowite poświęcenie się pracy. Niewykluczone jest więc, że stereotypizacja ról społecznych eliminuje kobiety i już na starcie daje przewagę mężczyznom. Niepokojący jest również fakt, że w Polsce kobieta ma 2,27 razy więcej szans na znalezienie się w kategorii ludzi ubogich niż mężczyzna. Wśród najbiedniejszych na każde 100 osób przypada 69,5 proc kobiet i 30,5 proc. mężczyzn. Lepsze wskaźniki notuje się nawet w Rosji (szanse te kształtują się jak 1,93 do 1) i w Rumunii (1,77 do 1). A na Węgrzech, w Bułgarii i Słowacji feminizacja biedy jest zjawiskiem marginalnym.
Polki nie chcą zarabiać więcej
Często napotkać można przekonanie, że kobiety nie chcą zarabiać więcej niż mężczyźni. Podobne wyniki uzyskano w badaniach przeprowadzonych przez wortal pracuj.pl i portal onet.pl. Ankietowani pytani byli m.in. o wysokość otrzymywanego obecnie wynagrodzenia oraz o wysokość wynagrodzenia pożądanego. Kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, co jest szczególnie widoczne w przypadku grupy z wykształceniem wyższym. Mężczyźni po studiach zarabiają średnio 4214 złotych, a kobiety 2846. Najmniejsze różnice występują w grupie z wykształceniem średnim. Kobiety w tej grupie zarabiają prawie 78% tego, co mężczyźni. Wydawać się może, że taka sytuacja kobietom odpowiada. Wszyscy respondenci chcą zarabiać więcej niż obecnie, jednak okazuje się, że większe ambicje mają mężczyźni. Największe aspiracje mają osoby z wyższym wykształceniem. Mężczyźni oczekują pensji w wysokości 9199 złotych, kobiety zadowoliłyby się kwotą niższą o 28% - 6775 złotych. W pierwszym roku pracy kobiety zarabiają około 1700 złotych, po dziesięciu - 2730 (wzrost o ok. 60%). Mężczyźni zaczynają od 2165 złotych, a kończą na 4391 (wzrost ponad 100%).Wraz z długością stażu pracy oczekuje się wyższych pensji. Jednak niekoniecznie dużo wyższych. Mężczyźni, którzy pracują 5-10 lat chcieliby zarabiać 8890 złotych, a ci, którzy pracują dłużej - 8891. W tym przypadku większe aspiracje mają kobiety, które po 10 roku pracy oczekują podwyżki o 600 złotych (do 7600). Odwrotnie jest w rzeczywistości. Płaca mężczyzn w tych przedziałach "stażowych" wzrasta o około 150 złotych (z 4243 do 4391), natomiast kobiet spada - z 2939 na 2730 złotych. To może tłumaczyć dużą różnicę w aspiracjach płacowych przedstawicieli obu płci. Wynagrodzenia kobiet wzrastają tak wolno, że dla nich istotne są nawet małe podwyżki. Psychologowie twierdzą jednak, że kobiety zarabiają mniej, bo nie jest to dla nich miarą ich wartości. Mężczyźni natomiast walczą o zarobki. Są gotowi w dążeniu do osiągnięcia sukcesu, władzy i pozycji poświęcić własne szczęście osobiste, zdrowie, czas i związki osobiste. Dla kobiety sukces ma mniejsze znaczenie. Nawet jeżeli kobieta poniesie porażkę nie stanowi to dla niej katastrofy. Przykładowo kobiety są w stanie rezygnować z awansu na kierownicze stanowisko, jeżeli miałoby to przyczynić się do pogorszenia się ich relacji z otoczeniem.
Według badań przeprowadzonych przez CBOS na temat dyskryminacji kobiet, niemal dwie trzecie badanych (63%) twierdzi, że nie zetknęło się w życiu codziennym z tym zjawiskiem. Z przejawami nierówności płci częściej stykały się osoby z wykształceniem co najmniej średnim, niż z podstawowym czy zawodowym, najczęściej zaś kobiety z wyższym wykształceniem (61%). Wynik ten nie zaskakuje, jako że w życiu zawodowym ta kategoria kobiet najczęściej doświadcza nierównego traktowania. Jako najczęściej wymieniane przykłady dyskryminacji na pierwszym miejscu przytaczane jest właśnie niższe wynagrodzenia. Ogółem zetknęło się z tą formą dyskryminacji 39% respondentów, ale 41% kobiet i 35% mężczyzn. Jako kolejne wymieniane były gorsze szanse na awans zawodowy, niski odsetek kobiet na stanowiskach kierowniczych i "gorsze stanowiska".
Prawna strona zagadnienia
Polska zakończyła niedawno negocjacje integracyjne z Unią Europejską. Wymagało to dostosowania polskiego prawa do norm unijnych, również w zakresie polityki równouprawnienia. Unia Europejska jest organizacją społeczeństw, w których wszyscy mają mieć jednakowe szanse. Eliminuje się w niej więc wszystkie przejawy dyskryminacji.
Zasada zakazu dyskryminacji pod względem wynagrodzenia została sformułowana już w konstytucji Międzynarodowej Organizacji Pracy. Wyrażona tam została jako zasada równej płacy za równą pracę. Rozwinięto ją już w 1951 roku, w konwencji dotyczącej jednakowego wynagrodzenia dla pracujących mężczyzn i kobiet za pracę jednakowej wartości. Nakładała ona na państwa, które ją ratyfikowały obowiązek stosowania wobec wszystkich pracowników, niezależnie od płci, zasady jednakowego wynagradzania. Pojawiają się tu trudności związane z oceną i wartościowaniem pracy wykonywanej przez kobiety i mężczyzn, zwłaszcza w przypadku prac wykonywanych prawie wyłącznie przez kobiety. W myśl konwencji różnicowanie wynagrodzeń kobiet i mężczyzn w wyniku obiektywnej oceny wykonania pracy nie jest dyskryminacją. Zalecenia i konwencje Międzynarodowej Organizacji Pracy ustanawiają światowe standardy w dziedzinie stosunków pracy. Ustawodawstwa państw rozwiniętych z reguły rozszerzają te standardy w zakresie ochrony poszczególnych grup pracowników, również kobiet. Godnym naśladowania wzorem jest pod tym względem właśnie Unia Europejska.
Obowiązek członków Unii do zapewnienia równego wynagrodzenia kobietom i mężczyznom wypływa z dwóch źródeł. Pierwsze to art.119 Traktatu o Wspólnotach Europejskich. Drugim jest, wzorowana na konwencji nr 100 MOP, dyrektywa nr 117 z 1975 roku. Dotyczy ona kwestii zbliżenia ustaw krajowych odnoszących się do stosowania zasady jednakowego wynagrodzenia dla obu płci. Oba te źródła mają powszechny charakter stosowania, zarówno w sektorze prywatnym jak i państwowym, oraz w stosunku do osób pracujących na własny rachunek. Art. 119 nakłada na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia stosowania zasady jednakowego wynagradzania kobiet i mężczyzn za jednakową pracę. Precyzuje, że termin "jednakowa praca" oznacza prace cechujące się wysokim stopniem podobieństwa. Artykuł definiuje ponadto definicję pojęcia wynagrodzenie. Wynagrodzenie to "zwykłe uposażenie podstawowe lub minimalne i wszelkie inne korzyści świadczone bezpośrednio lub pośrednio, w gotówce lub naturze, przez pracodawcę pracownikowi, z tytułu zatrudnienia tego pracownika". Stwierdza również, że równość wynagrodzenia oznacza, że płaca obliczana na podstawie akordu ustalana jest w oparciu o jednakową jednostkę miary. Natomiast płaca obliczana na podstawie czasu pracy będzie jednakowa dla danego stanowiska pracy. Z kolei art.1 dyrektywy 117 odnosi się do takiej samej pracy, której przypisuje się jednakową wartość. Nie chodzi tu w tym wypadku o prace podobne, lecz takie, których wartość jest równa.
W sprawach z zakresu równego traktowania kobiet i mężczyzn przeważają orzeczenia wstępne Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Łączą się one z bezpośrednim stosowaniem prawa wspólnotowego do regulowania stosunków prawnych. Ich brak mógłby wywoływać odmienne interpretacje w stosowaniu prawa unijnego w poszczególnych państwach członkowskich. Orzecznictwo w zakresie równego traktowania kobiet i mężczyzn dotyczy zwłaszcza równego wynagrodzenia obu płci za równą pracę. Podstawowy jest tu art.119 Traktatu. Jego interpretacja została dokonana w związku z dwoma sprawami wniesionymi do sądów belgijskich przez Gabrielle Defrenne przeciwko Societe Anonyme Belge de Navigation Aerienne Sabena. Trybunał stwierdził, iż zasady zawarte w tym artykule są jednym z fundamentów Wspólnot Europejskich. Mogą być w związku z tym dochodzone przed sądami krajowymi, które mają obowiązek zapewnienia praw wynikających z art.119.
Warto wspomnieć o inicjatywach Unii w zakresie polityki równości szans. Obecnie realizowany "Program równości szans dla kobiet i mężczyzn" jest już trzecim z kolei. Pierwszy obejmował okres od 1982 do 1985, drugi od 1986 do 1990. Program przewiduje przede wszystkim działania zmierzające do zapewnienia, stosowania i rozwoju wspólnotowych norm prawnych, odnoszących się do kwestii kobiet w pracy. Program zakłada działania związane z:
Również w Polsce konieczne było wprowadzenie jednolitego aktu prawnego, normującego status kobiet zgodnie z europejskimi standardami. Konwencję nr 100 MOP Polska ratyfikowała już w 1954 roku, zobowiązując się tym samym do wprowadzenia odpowiednich przepisów prawnych. Wszelkie zmiany prawa w tym zakresie są jednak bardzo świeże i w związku z tym niezbyt skuteczne. W rzeczywistości nie ma otwartej drogi sądowej dla pracownic otrzymujących niższe od mężczyzn wynagrodzenie za taką samą pracę. Brakuje nam również prawnego usankcjonowania rzeczywistej wyceny wartości pracy. Pod tym względem kraje członkowskie Unii Europejskiej poradziły sobie dużo lepiej, wprowadzając w umowach zbiorowych prawne zabezpieczenia ograniczające różnice w zarobkach. Zapewnienie jednakowego wynagrodzenia za pracę tego samego rodzaju jest jednym z podstawowych instrumentów mających zapewnić równość kobiet i mężczyzn w pracy.
Regulacje prawne i unijne praktyki?
Praktyka w Unii Europejskiej niestety podobnie jak w Polsce odbiega od idealistycznych założeń ustawodawców. Przeciętna kobieta w Unii ma jeszcze do przebycia długą drogę zanim zrówna się pod względem wynagrodzenia z przeciętnym mężczyzną.Badania te przeprowadzono wśród pełnoetatowych pracowników prawie wszystkich działów gospodarki. Nie objęły one jedynie pracowników szkolnictwa, rolnictwa, służby zdrowia i administracji publicznej. Uzyskane dane pokazują strukturalne różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami. Mniej kobiet niż mężczyzn zajmuje stanowiska menedżerskie czyli te najlepiej opłacane. Brak równowagi pomiędzy ilością kobiet i mężczyzn w różnych dziedzinach gospodarki i zawodach jest jednym z powodów istnienia różnic w wysokości ich wynagrodzeń. Wynikają one głównie z koncentracji kobiet w pewnych typach zawodów, z których większość jest mniej płatna. Specjaliści z Eurostatu podkreślają konieczność brania pod uwagę różnej pozycji kobiet i mężczyzn na unijnym rynku pracy, podczas analizowania danych na temat średnich zarobków w Unii.
Po pierwsze prace wykonywane przez kobiety i mężczyzn w Unii nie są takie same. W badanej grupie pracujących na pełny etat, 30% kobiet i tylko 10% mężczyzn wykonuje prace biurowe i urzędnicze. 47% mężczyzn pracuje jako pracownicy fizyczni lub w zakładach przemysłowych, podczas gdy wśród kobiet prace te wykonuje 18%. Średnio pracownicy fizyczni są w Unii opłacani lepiej niż pracownicy biurowi czy urzędnicy. Ponadto nadgodziny są zwykle płacone pracownikom fizycznym, czyli w większości mężczyznom. Kobiety natomiast stanowią większość pośród nisko opłacanych sprzedawców w handlu detalicznym. Po drugie, pracujące kobiety generalnie są młodsze, 44% z nich jest poniżej 30 roku życia. Wśród mężczyzn poniżej 30 roku życia jest 32% pracowników. Różnica ta wynika z faktu, że w poprzednim pokoleniu pracowało mniej kobiet, a wiele przestało pracować, aby wychowywać dzieci. W konsekwencji mniej kobiet ma długi staż pracy, a co za tym idzie mają one mniejsze szanse na pracę na stanowiskach kierowniczych. Oba te fakty mają wpływ na wysokość wynagrodzeń kobiet. Jednak nawet w grupie wiekowej 25-29 lat zarobki kobiet stanowią tylko 86% wynagrodzeń ich kolegów, mimo że z badań wynika, że mają oni jednakowy dostęp do edukacji i pracy. Po trzecie, kobiety i mężczyźni w Unii Europejskiej różnią się pod względem poziomu wykształcenia. 51% pracujących kobiet ma wyłącznie wykształcenie podstawowe lub ogólne średnie, podczas gdy wśród mężczyzn jest to 43%. Z kolei 36% mężczyzn ma wykształcenie średnie techniczne, w porównaniu do 29% kobiet. Jednak nawet jeżeli porównujemy kobiety i mężczyzn wykonujących takie same prace i mających te same charakterystyki statystyczne, to i tak kobiety zarabiają mniej. Przykładowo w kategorii zawodowej nazwanej w badaniach menedżerską, brak równouprawnienia w zakresie wynagrodzeń jest szczególnie duży w 10 na 15 krajów członkowskich. Wynika to z bardzo małej liczby kobiet na najwyższym szczeblu zarządzania, gdzie zarobki są najwyższe.
Dane te pokazują, że nawet w młodszym pokoleniu dostęp do najlepiej płatnych zawodów nie jest równy. W dodatku wiele z obecnych 25-29 latek w przyszłości będzie miało dłuższą przerwę w karierze, związaną z macierzyństwem. Jest więc bardzo prawdopodobne, że różnica w poziomie ich zarobków w porównaniu z wynagrodzeniami mężczyzn wzrośnie i będzie podobna do tej jaka jest obecnie w pokoleniu ich matek.
Biorąc pod uwagę wynagrodzenie brutto za godzinę najmniejsze nierówności w Unii występują w nowych landach niemieckich, włącznie z byłym Berlinem Wschodnim. Na tych obszarach kobieta zarabia 89,9% wynagrodzenia mężczyzny, podczas gdy w starych landach jest to tylko 76,9%. Kolejna pod względem równouprawnienia w zakresie wynagrodzeń jest Dania, gdzie kobiety zarabiają średnio 88,1% wynagrodzenia mężczyzn. Następne są Szwecja (87,0%), Luksemburg (83,9%) i Belgia (83,2%). Najgorzej w tym zestawieniu wypada Grecja, gdzie różnica wynagrodzeń wynosi aż 32% (kobiety zarabiają 68% średniego wynagrodzenia mężczyzny). Kolejne są Holandia z różnicą 29,4% i Portugalia z różnicą 28,3%. Średnia dla całej Unii Europejskiej wynosi 76,3%, co oznacza, że średnio kobiety zarabiają tylko 76,3% z tego co mężczyźni.

Tabela 1. Zarobki brutto za godzinę kobiet jako procent wynagrodzenia mężczyzn

KrajPłaca kobiet jako % płacy mężczyznKrajPłaca kobiet jako % płacy mężczyzn
Belgia83.2Włochy76.5
Dania88.1Luksemburg83.9
Niemcy76.9Holandia70.6
Niemcy (wschodnie)89.9Austria73.6
Grecja68.0Portugalia71.7
Hiszpania74.0Finlandia81.6
Francja76.6Szwecja87.0
Irlandia73.4Wielka Brytania73.7
Źródło: Eurostat Statistics In Focus, Women's earnings In the EU:28% less than men's.
Przykład austriacki
Przykładem sytuacji w Unii może być Austria. Mimo ciągłych wysiłków w celu redukcji nierówności płacowych pomiędzy płciami, z opublikowanego w 2001 roku raportu wciąż wynika wyraźna różnica w średnim wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn. W roku 1999 Austriak zarabiał średnio 378571 ATS, czyli 27531 euro, podczas gdy Austriaczka 227284 ATS, czyli 16518 euro. Oznacza to, że kobiety w Austrii dostają brutto tylko 60% z wynagrodzeń swoich kolegów. Utrzymała się więc tendencja z roku 1998.

Tabela 2. Różnice w średniej płacy brutto między kobietami i mężczyznami w Austrii

SektorŚrednia roczna płaca brutto w euroPłaca kobiet jako % płacy mężczyzn
Rolnictwo, łowiectwo i leśnictwo1427158%
Rybołówstwo1442067%
Górnictwo i wydobycie odkrywkowe3377064%
Produkcja2721159%
Dostarczanie prądu, gazu i wody4273856%
Budownictwo2271375%
Handel hurtowy i detaliczny; naprawa samochodów, motocykli i sprzętu AGD2148356%
Hotele i restauracje1114774%
Transport, skład i komunikacja2235771%
Usługi finansowe3857654%
Nieruchomości i wynajem2189062%
Administracja publiczna i obronność, opieka społeczna2287071%
Administracja publiczna i obronność, opieka społeczna2287071%
Szkolnictwo2113974%
Służba zdrowia i praca socjalna2062661%
Inna działalność społeczna, socjalna i prywatna1993855%
Gospodarstwa domowe1126992%
Organizacje pozaterytorialne1412862%
Wszystkie sektory2321361%
Źródło: Statistik Österreich
Nierówności w wynagrodzeniu między płciami są wyższe pomiędzy pracownikami biurowymi niż pomiędzy pracownikami fizycznymi. W 1999 roku średnia pensja brutto pracownicy biurowej wyniosła 20059 euro, co oznaczało, że dostała 52% średniego wynagrodzenia mężczyzny na tym stanowisku. Analogicznie, pracownica fizyczna zarobiła 11674 euro, co oznaczało około 60% męskiego wynagrodzenia.
Z tabeli 2 wynika, że różnica w wynagrodzeniach była najwyższa w dziale usług finansowych (bankowość, ubezpieczenia itd.). Charakteryzuje się on bardzo wysokim poziomem wynagrodzeń i równocześnie dużym udziałem pracowników biurowych. Kobiety w tym sektorze zarabiają tylko 54% z tego co otrzymują mężczyźni, czyli średnio 26875 euro. Po drugiej stronie skali znajdują się sektory: gospodarstwa domowe i hotele i restauracje, gdzie wynagrodzenia są znacznie poniżej średniej. W obu tych sektorach jest ponadto duży udział pracowników fizycznych. Najmniejsze zróżnicowanie jest w sektorze gospodarstw domowych, gdzie kobiety zarabiając średnio 11190 euro, uzyskują aż 92% średniej pensji mężczyzny. Z kolei w sektorze hoteli i restauracji średnia pensja kobiety wynosi 9884 Euro, co stanowi 74% wynagrodzenia mężczyzny w tym sektorze.
W sektorze publicznym nierówność wynagrodzeń nie jest wysoka. W 1999 roku różnica w zarobkach kobiet i mężczyzn w tym sektorze wyniosła 71%, przy średniej pensji kobiet w wysokości 23590 euro. Jak w całej Europie nierówność ta wynika między innymi z tendencji do procentowej dominacji kobiet w nisko płatnych sektorach gospodarki. Jako przykład można przytoczyć, obok omawianych już sektorów gospodarki sektor produkcji tekstylnej i odzieżowej. W 1999 roku w sektorze tym kobiety zarobiły 54% średniego wynagrodzenia mężczyzn, czyli 15258 euro. Międzysektorowe różnice w nierówności wynagrodzeń kobiet i mężczyzn odzwierciedlają, mniej lub bardziej, analogiczne różnice w warunkach zatrudnienia, statusie pracowników i wysokości wynagrodzeń. Z kolei, nie widać wyraźnych zależności porównując nierówności wynagrodzeń różnych kategorii pracowników (pracownicy fizyczni i biurowi sektora prywatnego i pracownicy sektora publicznego) ze względu na kwalifikacje i zadania. Poniższa tabela ilustruje brak związku pomiędzy nierównością wynagrodzeń kobiet i mężczyzn, a poziomem kwalifikacji pracowników fizycznych sektora prywatnego.

Tabela 3. Nierówności płacowe między kobietami i mężczyznami
ze względu na poziom kwalifikacji pracowników fizycznych sektora prywatnego
w Austrii (1999)

Poziom kwalifikacjiŚrednia roczna płaca brutto w euroPłaca kobiet jako % płacy mężczyzn
Niewykwalifikowani (rolnictwo)1286453%
Niewykwalifikowani (rolnictwo, łowiectwo i leśnictwo wyłączone)1440462%
Średnio wykwalifikowani1901960%
Wykwalifikowani2343053%
Wszystkie kategorie2038553%
Źródło: Statistik Österreich
Podobny brak związku pomiędzy nierównością wynagrodzeń kobiet i mężczyzn a poziomem kwalifikacji można stwierdzić wśród pracowników w sektorze publicznym.

Tabela 4. Nierówności płacowe między kobietami i mężczyznami
ze względu na poziom kwalifikacji pracowników sektora publicznego w Austrii (1999)

Poziom kwalifikacji/ trudności zadaniaŚrednia roczna płaca brutto w euroPłaca kobiet jako % płacy mężczyzn
Niewykwalifikowani i średnio wykwalifikowani2073467%
Proste zadania1902690%
Zadania pomocnicze2004475%
Zadania średnio trudne2604768%
Zadania skomplikowane3348872%
Stanowiska kierownicze5758074%
Wszystkie kategorie2842372%
Źródło: Statistik Österreich
W przypadku pracowników biurowych zróżnicowanie wynagrodzeń ma rozkład przypominający kształtem garb. Różnica jest najmniejsza w przypadku średnich zarobków, a najwyższa przy zarobkach najniższych i najwyższych (tabela 5). Co więcej nierówności płacowe pomiędzy kobietami i mężczyznami są najbardziej widoczne wśród pracowników biurowych. Kobiety należące do najlepiej i najgorzej opłacanych grup, zarabiają mniej niż 50% pensji ich kolegów. Z przytoczonych danych widać ponadto, że różnice w wysokości wynagrodzeń kobiet i mężczyzn są dużo większe w sektorze prywatnym niż w publicznym.

Tabela 5. Nierówności płacowe między kobietami i mężczyznami
ze względu na poziom kwalifikacji i trudności zadań pracowników biurowych sektora prywatnego
w Austrii (1999)

Poziom kwalifikacji/ trudności zadaniaŚrednia roczna płaca brutto w euroPłaca kobiet jako % płacy mężczyzn
Niewykwalifikowani i średnio wykwalifikowani1497850%
Wykwalifikowani1965153%
Zadania średnio trudne2685361%
Zadania trudne3830761%
Zadania wymagające specjalnych kwalifikacji4974654%
Stanowiska kierownicze7986945%
Wszystkie kategorie2986945%
Źródło: Statistik Österreich
Obecnie obserwujemy w Europie, a także w Polsce wyraźną tendencję do wyrównywania się pozycji kobiet i mężczyzn w zakresie wynagrodzeń. Jest ona już zrealizowana w unormowaniach prawnych, natomiast w praktyce wciąż istnieją przykłady nierównego traktowania pracowników ze względu na ich płeć. Mamy jednak do czynienia z trendami niwelującymi te różnice.
Wydaje się, że jesteśmy świadkami wyjątkowego zjawiska faktycznej emancypacji kobiet i wyrównywania się szans obu płci na rynku pracy. Takie są przynajmniej tendencje. Niestety rzeczywistość pozostaje rzeczywistością, a w niej kobiety, póki co, mają na rynku pracy gorszą pozycję niezależnie od wykształcenia czy kwalifikacji. Pozostaje mieć nadzieję, że najbliższe lata wyrównają obecne różnice w wysokości wynagrodzeń i zaczniemy być wynagradzani rzeczywiście za to jak pracujemy, a nie za płeć.


Anna Postół

Bibliografia:
  1. P. Dziechciarz, Cenna płeć. Raport Neumann Management Institute o wynagrodzeniach kobiet menedżerów, Personel, 1999, nr 4
  2. T. Rybol-Stalewska, Studium nierówności. Szanse kobiet i mężczyzn - menedżerów, Personel, 1998, nr 7/8
  3. Z. Janowska, Kobieta pracująca. Wnioski z badań aktywności zawodowej Polek, Personel, 1999, nr 3
  4. A. Kowalska, Kobiety na rynku pracy w Polsce, Gospodarka Narodowa, nr 7-8/2000
  5. H. Gronkiewicz-Waltz, Kobiety bez lęku, Gazeta Bankowa, 3-9 kwietnia 1999
  6. J. Szmidt, Kariera i płeć, Businessman, luty 1996
  7. N. Buchowska, Prawa pracownicze kobiet w normach, Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny, 1999, nr 2
  8. Z. Janowska, Uczestnictwo kobiet w życiu zawodowym i politycznym. Polska rzeczywistość a wymagania Unii Europejskiej, Polityka Społeczna, 2000, nr 1
  9. internetowa lista płac, http://www.pracuj.pl
  10. http://europa.eu.int/en/comm/eurostat/eurostat.html

Data publikacji: 15.03.2003

 
Ocena: Kliknij aby ocenić 

Ten materiał nie został jeszcze oceniony

napisz do nas
Przypominamy, że zgodnie z pkt 2.6 - 2.7 regulaminu kopiowanie, przetwarzanie
i wykorzystywanie tekstów portalu w innych celach niż użytku osobistego wymaga pisemnej zgody redakcji.
rynekpracy.pl sedlak.pl raportyplacowe.pl