6 maja w Warszawie na konferencji prasowej Janusz Śniadek, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność", przedstawił raport „Praca Polska 2010”. Dokument spotkał się z dużym zainteresowaniem środków masowego przekazu. Media szczególnie chętnie nawiązywały do głównej tezy sformułowanej przez autorów: „polska praca jest chora”.
Czy przedstawiona w raporcie diagnoza stanu polskiego rynku pracy jest prawdziwa? Z przeprowadzonych przez Sedlak
& Sedlak analiz wynika, że nie.
W przypadku danych dotyczących rynku pracy oraz wynagrodzeń autorzy raportu wielokrotnie mijają się z faktami lub dokonują nierzetelnej ich interpretacji.
Już na samym początku części II raportu napotykamy na swego rodzaju manipulację danymi. Na stronie 15 znajduje się następujący fragment
„O ile rok 2009 można uznać za sukces jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, to w przypadku zatrudnienia i płac nie był to dobry rok. W styczniu 2010 r. stopa bezrobocia (bezrobotni zarejestrowani) wyniosła 12,7% i był to najwyższy poziom tego wskaźnika od 2007”.
Co do pierwszego zdania trudno powiedzieć w oparciu o jakie dane dotyczące płac i zatrudnienia uznano ten rok za zły. Stwierdzenie, że wartość stopy bezrobocia w styczniu 2010 roku osiągnęła najwyższy poziom od 2007 roku, autorzy ilustrują na wykresie, do przygotowania którego korzystają z danych rocznych, kwartalnych i miesięcznych. Jest to błąd metodologiczny popełniony w celu wybiórczego porównania danych.
Jeżeli spojrzymy na wykres 1, to zobaczymy, że w porównaniu do lat wcześniejszych bezrobocie w Polsce wcale nie jest aż tak wysokie, a wartość dla stycznia 2007 roku wynosząca 15,1 % jest i tak wyższa niż wspomniane 12,7% ze stycznia 2010 roku. Warto w tym miejscu dodać, że w 2009 roku bezrobocie w Polsce było niższe niż średnia dla UE.
Wykres 1. Stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu w latach 2001 -2010

Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie GUS
Na kolejnej stronie raportu znajdują się informacje na temat tego, jak pod względem wielkości i dynamiki wskaźnika bezrobocia wypada Polska na tle innych krajów europejskich.
„W porównaniu z innymi krajami europejskimi Polska ze stopą zharmonizowaną bezrobocia na poziomie 8,9 procent w 2009 zajmuje miejsce w „dolnych stanach średnich” obok Finlandii i Szwecji”. „Niemniej ten „dobry” wynik przysłania dość niepokojącą dynamikę wzrostu bezrobocia. Z danych Eurostatu wynika, że średnia stopa bezrobocia w Europie wzrosła o 32%, zaś w Polsce wzrost ten wyniósł 34%. Wśród największych krajów UE jedynie Hiszpania, przeżywającą silną recesję, odnotowała wyższy wzrost bezrobocia. Na czele krajów, które odnotowały najmniejszy wzrost bezrobocia, są te, gdzie wdrożono wielkie plany podtrzymania zatrudnienia, począwszy od Niemiec, gdzie bezrobocie wzrosło jedynie o 5% (patrz wykres poniżej)”.
Mimo licznych prób, nie udało nam się z bazy Eurostat wygenerować danych analogicznych do prezentowanych w raporcie Solidarności.
Z danych Eurostat wynika wręcz coś przeciwnego. Wzrost bezrobocia, jaki nastąpił w Polsce w 2009 roku, należał do najniższych spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Jak wynika z tabeli 1 większy niż w naszym kraju wzrost bezrobocia wystąpił aż w 17 na 27 państw członkowskich. Wyraźnie lepszą niż w Polsce sytuację odnotowano jedynie w Niemczech, Finlandii i Luksemburgu. W pierwszym z wymienionych był to wzrost rzędu 0,1 punktu procentowego, a w pozostałych dwóch spadek wskaźnika bezrobocia. Polska przy wzroście bezrobocia na poziomie 1,1 punktu procentowego znalazła się w grupie takich krajów jak: Holandia, Cypr, Belgia, Austria, Włoch, Rumunia, Bułgaria, Słowenia.
Tabela 1. Roczna stopa bezrobocia w krajach Unii Europejskiej w latach 2008 i 2009
|
|
Kraj UE 27
|
Stopa
bezrobocia
|
Zmiana rok
do roku
|
|
|
2008
|
2009
|
punkt
procentowy
|
%
|
|
1
|
Łotwa
|
5,9
|
17,5
|
+11,6
|
+196,6%
|
|
2
|
Estonia
|
5,6
|
14,1
|
+8,5
|
+151,8%
|
|
3
|
Litwa
|
6,1
|
13,9
|
+7,8
|
+127,9%
|
|
4
|
Hiszpania
|
11,4
|
18,1
|
+6,7
|
+58,8%
|
|
5
|
Irlandia
|
6,1
|
12
|
+5,9
|
+96,7%
|
|
6
|
Czechy
|
3,8
|
6,8
|
+3,0
|
+78,9%
|
|
7
|
Dania
|
3,4
|
6,1
|
+2,7
|
+79,4%
|
|
8
|
Słowacja
|
9,5
|
12,1
|
+2,6
|
+27,4%
|
|
9
|
Szwecja
|
6,3
|
8,5
|
+2,2
|
+34,9%
|
|
10
|
Węgry
|
7,9
|
10,1
|
+2,2
|
+27,8%
|
|
11
|
Wielka Brytania
|
5,7
|
7,7
|
+2,0
|
+35,1%
|
|
12
|
Malta
|
5,1
|
7
|
+1,9
|
+37,3%
|
|
13
|
Portugalia
|
8,1
|
10
|
+1,9
|
+23,5%
|
|
14
|
Grecja
|
7,8
|
9,6
|
+1,8
|
+23,1%
|
|
15
|
Francja
|
7,4
|
9,1
|
+1,7
|
+23,0%
|
|
16
|
Słowenia
|
4,5
|
6
|
+1,5
|
+33,3%
|
|
17
|
Bułgaria
|
5,7
|
6,9
|
+1,2
|
+21,1%
|
|
18
|
Polska
|
7,2
|
8,3
|
+1,1
|
+15,3%
|
|
19
|
Rumunia
|
6,1
|
7,2
|
+1,1
|
+18,0%
|
|
20
|
Włochy
|
6,8
|
7,9
|
+1,1
|
+16,2%
|
|
21
|
Austria
|
3,9
|
4,9
|
+1,0
|
+25,6%
|
|
22
|
Belgia
|
7
|
8
|
+1,0
|
+14,3%
|
|
23
|
Cypr
|
4,4
|
5,4
|
+1,0
|
+22,7%
|
|
24
|
Holandia
|
2,7
|
3,4
|
+0,7
|
+25,9%
|
|
25
|
Niemcy
|
7,7
|
7,8
|
+0,1
|
+1,3%
|
|
26
|
Finlandia
|
6,4
|
6,4
|
+0,0
|
0,0%
|
|
27
|
Luksemburg
|
7,6
|
5,2
|
-2,4
|
-31,6%
|
|
UE 27
|
6,8
|
8,9
|
+2,1
|
+30,9%
|
Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie Eurostat
Podobnie jest w przypadku procentowego wzrostu liczby bezrobotnych - skala zmian odnotowanych w 2009 roku jest raczej powodem do dumy niż, jak sugeruje raport „Solidarności”, objawem choroby naszego rynku pracy.
Jak wynika z wykresu 2, niższy niż w Polsce (16,7%) procentowy wzrost liczby bezrobotnych w skali roku wystąpił jedynie w 4 krajach UE: Niemcy (2,7%), Luksemburg (9,1%), Belgia (13,8%), Włochy (15,1%). Niewspółmiernie większe negatywne zmiany z ponad 100% wzrostem bezrobocia odnotowano w republikach nadbałtyckich, które kryzys dotknął w sposób szczególny. Niższe, ale nadal wysokie wzrosty odnotowano w przypadku części krajów tzw. starej UE, takich jak: Irlandia (90,3%), Dania (80,6%), Hiszpania (60,2%).
Wykres 2. Wzrost liczby osób bezrobotnych odnotowany w 27 krajach UE w 2009 roku
(procentowa zmiana rok do roku)

Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie Eurostat
Autorzy raportu NSZZ Solidarność wymieniają Francję jako wzór do naśladowania pod względem „ochrony zatrudnienia” Okazuje się jednak, że we Francji liczba bezrobotnych wzrosła o 24,6%, czyli o 6,9 punktu procentowego bardziej niż w Polsce (wykres 2). Tam też roczna wartość stopy bezrobocia w 2009 roku (9,1%), podobnie jak w 2008 roku (7,4%), przekroczyła wielkości notowane w Polsce (odpowiednio o 0,8 i 0,2 punktu procentowego).
Na stronie 18 autorzy raportu Solidarności stwierdzają „Wzrost bezrobocia jest niepokojący, ale bardziej zatrważające jest zjawisko likwidacji stanowisk pracy. W 2009 w Polsce zostało zlikwidowanych setki tysięcy miejsc pracy. Jak już wspominaliśmy, od stycznia 2009 do stycznia 2010 w przemyśle zlikwidowano 3,5% miejsc pracy. W całym sektorze przedsiębiorstw od października 2008 do grudnia 2009 straty w zatrudnieniu szacuje się na blisko 2% (źródło GUS)”.
Również w tym przypadku opierając się na danych GUS trudno doliczyć się wspomnianych „setek tysięcy” zlikwidowanych stanowisk pracy. Jak wynika z danych GUS, skala redukcji była zdecydowanie mniejsza. Przeciętne miesięczne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w 2009 roku kształtowało się na poziomie 5 milionów 378 tysięcy, czyli dokładnie o 84 tysiące (1,57%) mniej niż w roku poprzednim.
Wykres 3. Przeciętne miesięczne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw
w okresie styczeń 2008 - kwiecień 2010 (tys.)

Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie GUS
Gdzie więc są te setki tysięcy zlikwidowanych miejsc pracy? Może w przemyśle? Tu możemy jedynie potwierdzić, że właśnie tam, skala zjawiska likwidacji miejsc pracy w 2009 roku było największa. Odnotowany przez autorów raportu 3,5% spadek przeciętnego miesięcznego zatrudnienia w okresie styczeń 2009 - styczeń 2010, to jednak 89 tysięcy osób. W tym przypadku również dość dużo brakuje do wspomnianych setek tysięcy.
Dla ścisłości warto zaznaczyć, iż w analizowanym okresie nie wszystkie gałęzie sektora przedsiębiorstw odnotowały spadek zatrudnienia. W porównaniu do stycznia 2009 roku przeciętne miesięczne zatrudnienie wzrosło na początku 2010 roku w następujących grupach przedsiębiorstw: budownictwo, hotelarstwo i gastronomia, informacja i komunikacja, obsługa rynku oraz usługi wspierające działalność gospodarczą. Szczegółowe dane na ten temat zamieszczono w tabeli 2.
Tabela 2. Procentowa zmiana przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw
w ujęciu rok do roku (styczeń 2009 – styczeń 2010)
|
|
Styczeń
2009
(tys.)
|
Styczeń
2010
(tys.)
|
Procentowa zmiana przeciętnego zatrudnienia
(styczeń 2009 = 100%)
|
|
sektor przedsiębiorstw
- ogółem
|
5 374
|
5 301
|
-1,36%
|
|
przemysł
|
2 509
|
2 420
|
-3,55%
|
|
budownictwo
|
425
|
427
|
+0,47%
|
|
handel i naprawy
|
1 094
|
1 082
|
-1,10%
|
|
hotelarstwo i
gastronomia
|
100
|
104
|
+4,0%
|
|
transport i
gospodarka magazynowa
|
472
|
462
|
-2,12%
|
|
informacja i
komunikacja
|
161
|
162
|
+0,62%
|
|
obsługa rynku
nieruchomości
|
88
|
89
|
+1,14%
|
|
usługi wspierające
działalność gospodarczą
|
260
|
285
|
+9,62%
|
Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie GUS
Dokonana w raporcie „Praca Polska 2010” diagnoza sugerująca niestabilność polskiego rynku pracy bazuje na danych z sektora przedsiębiorstw. Jest to o tyle nieprawidłowe, że dotyczy nieco ponad 1/3 wszystkich pracujących Polaków. Jeżeli weźmiemy pod uwagę całą ponad 15 milionową populację pracujących to dane statystyczne przeczą tezie Solidarności. Jak wynika z wykresu 4 w 2009 roku w stosunku do 2008 roku wskaźnik zatrudnienia w Polsce nie uległ zmianie. Począwszy od 2004 roku liczba pracujących Polaków systematycznie rośnie (tabela 3).
Wykres 4. Wskaźnik zatrudnienia Polaków w latach 2001-2009

Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie GUS
Tabela 3. Aktywność zawodowa Polaków w latach 2001-2009 (tys.)
|
|
Liczba osób
pracujących
|
Liczba osób
bezrobotnych
|
Liczba osób nieaktywnych zawodowo
|
Liczba osób
w wieku 15 lat
i więcej
|
|
2009
|
15 868
|
1 411
|
14 182
|
31 461
|
|
2008
|
15 800
|
1 211
|
14 362
|
31 373
|
|
2007
|
15 241
|
1 619
|
14 533
|
31 392
|
|
2006
|
14 594
|
2 344
|
14 427
|
31 365
|
|
2005
|
14 116
|
3 045
|
14 097
|
31 258
|
|
2004
|
13 795
|
3 230
|
14 098
|
31 123
|
|
2003
|
13 617
|
3 323
|
14 007
|
30 953
|
|
2002
|
13 782
|
3 431
|
13 764
|
30 901
|
|
2001
|
14 207
|
3 170
|
13 335
|
30 684
|
Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie GUS
W dalszej części rozdziału znajdują się odwołania do Niemiec i Francji, jako tych krajów, które dzięki stosowanym tam systemowym rozwiązaniom dotyczącym pracy w ograniczonym wymiarze czasu dobrze zabezpieczają miejsca pracy.
„Inaczej mówiąc, trudno jest odpowiedzieć na sytuację kryzysową za pomocą narzędzi wdrażanych jedynie w czasie kryzysu. Działania w dłuższej perspektywie wydają się mieć znaczenie decydujące. Tak jest w przypadku pracy w ograniczonym wymiarze czasu – to tej formie zatrudnienia w znacznym stopniu zawdzięcza się niewielki wzrost bezrobocia w Niemczech i w mniejszym stopniu we Francji.
Kurzarbeit, czyli praca w ograniczonym wymiarze czasu, jest powodem dla którego bezrobocie w Niemczech nie wzrosło tak mocno jak w Polsce”.
Nawiązując do skróconego tygodnia pracy (Kurzarbeit) w Niemczech, czy „bezrobocia technicznego” we Francji, „Solidarność” zapomina, że w Polsce to właśnie organizacje związkowe nie zgadzają się na rozwiązania umożliwiające zwiększenie elastyczności czasu pracy. Przykładem niech będzie krytyka, z jaką spotkały się zapisy ustawy „
o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców” dotyczące 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego czy indywidualnego rozkładu czasu pracy.
To związki zawodowe nie zgodziły się na wprowadzenie tych rozwiązań do polskiego prawa pracy.
Bezwzględnie komentarza wymaga podrozdział raportu zatytułowany „Polska – jeden z najbardziej elastycznych rynków pracy w Europie”. Niecałe dwie strony po przedstawieniu rozwiązań dotyczących ograniczonego czasu pracy jako lekarstwa, które pozwoliło gospodarkom Niemiec i Francji skutecznie bronić się przed skutkami kryzysu autorzy raportu stwierdzają, że jest to złe rozwiązanie dla Polski. Pojęcie elastyczności rynku pracy utożsamiają z liczbą umów na czas określony. Zapominają, że w porównaniu do innych krajów elastyczność polskiego rynku pracy nadal istotnie odbiega od standardów europejskich.
Trzeci rozdział raportu „Solidarności” nosi tytuł „Polska płaca daleko od standardów godnego wynagrodzenia” i zawiera równie dużo nieścisłości jak poprzedni dotyczący rynku pracy.
Już sam tytuł rozdziału sugeruje, że jest źle. Spójrzmy więc, jak kształtowały się wynagrodzenia Polaków od momentu wprowadzenia reformy przez prof. Leszka Balcerowicza.
W latach 1990-1999 wynagrodzenia w Polsce wzrosły 30-krotnie, a dynamika ich wzrostu była znacznie wyższa niż wzrost dochodu narodowego, wydajności pracy czy inflacji. W okresie tym trzykrotnie wzrosła siła nabywcza polskich wynagrodzeń i dzięki temu znacząco poprawiła się jakość życia Polaków. Trudno więc zrozumieć, w oparciu o jakie dane Solidarność stwierdza, że polskie płace odbiegają od standardów godnego wynagrodzenia. Jest to tym bardziej istotne, że w raporcie nigdzie nie podano, jakie są te standardy.
Na początku rozdziału III autorzy raportu stwierdzają
„Między styczniem 2009 a styczniem 2010 roku realne wynagrodzenia w przedsiębiorstwach spadły o blisko 3%, w wyniku wzrostu inflacji o 3,5% oraz wzrostu wynagrodzenia nominalnego o nieznaczne 0,5%”. Zapomnieli jednak dodać, że w 2009 roku w porównaniu do 2008 roku wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wzrosły o 4,4%, a inflacja o 3,6%. Oznacza to, że realny wzrost płac w 2009 wynosił 0,8%. Jeżeli porównamy dane dla całej gospodarki to okaże się, że w 2009 roku realny wzrost płac wynosił 1,8%.
Kolejne zdanie raportu
„Minimalne wynagrodzenie w Polsce jest jednym z najniższych w Europie. W drugim półroczu 2009 r. wynosiło 250 euro. Polska zajmuje w tym rankingu miejsce po Bułgarii, Rumunii oraz Litwie” również nie zawiera rzetelnych danych. Wg GUS w drugim półroczu 2009 płaca minimalna w Polsce wynosiła 1276 PLN, a wg Eurostatu było to 286,61 EUR. Trudno również zrozumieć, dlaczego autorzy podając dane z 2010 roku zapomnieli zaznaczyć, że wynagrodzenie minimalne wzrosło do 1317 PLN. Biorąc pod uwagę bieżące dane, okazuje się, że Polska pozytywnie wyróżnia się na tle innych krajów UE (wykres 5).
Wykres 5. Miesięczna płaca minimalna w krajach UE
w I półroczu 2010 roku (w EUR)

Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie Eurostat
Jak wynika z wykresu 5, minimalne wynagrodzenie w Polsce wcale nie jest jednym z najniższych w Europie. Na tle innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej wypadamy wręcz bardzo dobrze. Ponadto, w ostatnim okresie to właśnie w naszym kraju obserwuje się pozytywne zmiany w polityce płacy minimalnej. O ile w obliczu spowolnienia gospodarczego wiele państw Europy Środkowo-Wschodniej (Czechy, Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria i Rumunia) w 2010 roku zamroziło płacę minimalną na poziomie z 2009 roku, o tyle w Polsce Komisja Trójstronna już w lipcu 2009 roku podjęła decyzję o jej podwyżce o 3,2 % (o 41 PLN). Co więcej, na rok 2011 planowana jest kolejna podwyżka płacy minimalnej o 5,2%, czyli do poziomu 1 386 PLN.
W tym miejscu warto również zaznaczyć, że płaca minimalna w Polsce rośnie szybciej od średniej krajowej. Pod tym względem nasz kraj wypada o wiele lepiej niż np. Portugalia, Belgia, Węgry i Litwa, gdzie wzrost płacy minimalnej następuje zdecydowanie wolniej od wzrostu przeciętnego wynagrodzenia.
Na stronie 23 swojego raportu „Solidarność” stwierdza
„W 2009 minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło jedynie 41,1% przeciętnego wynagrodzenia nominalnego w gospodarce narodowej (stosunek minimalnego wynagrodzenia brutto do przeciętnego wynagrodzenia nominalnego w gospodarce narodowej brutto). Aby zapewnić godny poziom życia pracownikom otrzymującym jedynie wynagrodzenie minimalne, musiałoby ono wzrosnąć do poziomu 60% przeciętnego wynagrodzenia, co postuluje NSZZ „Solidarność”.
Zastanówmy się przez chwilę, co oznacza zwrot
„W 2009 minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło jedynie 41,1% przeciętnego wynagrodzenia nominalnego w gospodarce narodowej”. Z badań Światowej Organizacji Pracy (ILO) wynika, że w latach 2004-2007 współczynnik płacy minimalnej w odniesieniu do przeciętnego wynagrodzenia na świecie wynosił 39% (39% - kraje rozwinięte, 40% kraje rozwijające się). W Hiszpanii i Wielkiej Brytanii było to nawet 35%.
Mając na uwadze powyższe dane, trudno zrozumieć rekomendacje NSZZ „Solidarność” mówiące o wzroście minimalnego wynagrodzenia do poziomu 60% przeciętnej płacy w Polsce. Proponowane rozwiązanie nie występuje w żadnym z ponad 100 krajów na świecie, w których obowiązuje płaca minimalna.
Autorzy raportu „Praca Polska 2010” podejmują także ważną kwestię rozwarstwienia płac w Polsce. Na str. 27 i 28 raportu stwierdzają
„Analizując poziom wynagrodzeń Polaków szokuje rażąca rozpiętość płac pomiędzy najmniej i najwięcej zarabiającymi. Rezultaty takich badań z częstotliwością co 2 lata przedstawia GUS. W 1993 roku różnica pomiędzy najwyższymi a najniższymi wynagrodzeniami sięgała 493%. Natomiast w 2008 roku była już półtora raza wyższa i osiągnęła 794,1%”. „Oznacza to, że w 2008 roku 10% najwięcej zarabiających Polaków miało płacę o 794,1% wyższą niż 10% najmniej zarabiających. Wyniki te świadczą o pogłębiającym się rozwarstwieniu płacowym”.
Wbrew tezom „Solidarności” musimy podkreślić, że rozwarstwienie płacowe w Polsce ani nie jest „szokujące” ani „rażące”. Wręcz przeciwnie - w okresie ostatnich 10 lat utrzymuje się na zbliżonym poziomie co ilustruje wykres 6. W latach: 1999, 2001, 2002, 2004, 2006, 2008 rozpiętość płac przyjmowała następujące wartości: 356%, 373%, 399%, 421%, 432%, 410%. Różnica odnotowana w 2008 roku była zatem mniejsza od tej, jaka wystąpiła dwa i cztery lata wcześniej. Dane te stoją w sprzeczności ze stwierdzeniem dotyczącym pogłębiającego się rozwarstwienia płacowego.
Wykres 6. Rozpiętości płacowe w Polsce w latach 1999 -2008

Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie GUS
Faktem jest natomiast, iż pod względem rozwarstwienia płac Polska należy do światowej czołówki. Warto jednak dokonać analizy porównawczej, aby realnie ocenić skalę zjawiska. Dla przykładu: według danych OECD w 2004 roku rozpiętość płacowa w naszym kraju wyniosła 4,2. Było to mniej niż na Węgrzech, ale zarazem więcej niż w Czechach. Jak widać na wykresie 7, różnice między najlepiej i najmniej zarabiającymi w Polsce nie odbiegają znacząco od średnich notowanych w innych krajach świata takich jak Kanada, Irlandia czy Wielka Brytania.
Wykres 7. Rozpiętości płacowe w Polsce w 2004 roku na tle innych krajów świata

Opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie OECD
Podsumowanie
W przedstawionej powyżej krytycznej analizie raportu „Praca Polska 2010” wydanego przez NSZZ „Solidarność” skoncentrowaliśmy się tylko na danych zawartych w dwóch rozdziałach raportu poświęconych rynkowi pracy i wynagrodzeniom. Z przeprowadzonych porównań wynika, że raport zawiera wiele nieścisłości. Ponadto w sposób bardzo jednostronny i wybiórczy pokazano sytuację pracowników na rynku pracy.
Warto przypomnieć, że wbrew tezom raportu iż „polska praca jest chora” w ciągu analizowanych przez „Solidarność” lat znacząco poprawiła się sytuacja Polaków na rynku pracy. Przykładem niech będzie wyraźny spadek bezrobocia w porównaniu do lat 2002-2004 oraz 33% wzrost wynagrodzeń w latach 2005-2009.
Data publikacji: 30.06.2010
Przypominamy, że zgodnie z pkt 2.6 - 2.7 regulaminu kopiowanie, przetwarzanie
i wykorzystywanie tekstów portalu w innych celach niż użytku osobistego wymaga pisemnej zgody redakcji.