Pomimo tego, iż stabilność oraz jedność europejskiej unii walutowej jest ostatnimi czasy kwestią bardzo drażliwą, Polska nadal aspiruje do grona krajów posługujących się wspólną walutą – euro. Jak wynika z ostatnich wypowiedzi przedstawicieli ministerstwa finansów, problemy Grecji i innych krajów strefy euro nie wpływają póki co na plany Polski. Wiceminister finansów Ludwik Kotecki utrzymuje, iż „intencją rządu wciąż jest dążenie do możliwie szybkiego przyjęcia euro, przy jednoczesnym uwzględnieniu warunków bezpiecznego przyjęcia wspólnej waluty.”
Rezygnacja ze złotówek i przystąpienie do unii walutowej w mniejszym lub większym stopniu będzie miało wpływ na życie nas wszystkich oraz w szczególności na funkcjonowanie podmiotów gospodarczych. Czytelników naszego portalu zapewne najbardziej interesuje zaś kwestia płac oraz odpowiedź na pytanie, czy wprowadzenie euro będzie miało jakieś znaczenie dla wysokości zarobków i kultury wynagradzania w naszym kraju.
Wiarygodne określenie faktycznego wpływu funkcjonowania unii walutowej na kształtowanie się wynagrodzeń jest póki co zadaniem karkołomnym, a może i nawet niemożliwym. Wynika to przede wszystkim z dwóch czynników. Pierwszy to mnogość zmiennych oddziaływujących na płace w gospodarce. Niezwykle trudne byłoby wyodrębnienie wpływu wyłącznie przystąpienia do unii walutowej na trendy obserwowane w kształtowaniu się wynagrodzeń. Szczególnie, iż proces przyjmowania euro nie jest jedynym, jakiemu podlegają europejskie gospodarki. Wraz z nim obserwujemy zmiany globalizacyjne, postęp technologiczny, tworzenie się nowych sił gospodarczych, ale także i choćby lokalne oraz światowe kryzysy. Drugim czynnikiem utrudniającym formułowanie miarodajnych wniosków odnośnie funkcjonowania unii walutowej w ogóle jest brak wystarczających danych. Euro funkcjonuje po prostu zbyt krótko.
Może więc nie czas na razie szukać bezpośredniej odpowiedzi na pytanie odnośnie wpływu przyjęcia euro na płace? Może lepiej jest poznać zjawiska i mechanizmy, które uruchamiają się poprzez akcesję do unii walutowej i dotyczą wynagrodzeń? Wynikiem zastosowania takiego właśnie podejścia jest niniejszy artykuł.
Wydajność pracy a wysokość płacy...
Przystąpienie do unii celnej, a następnie przyjęcie wspólnej waluty często skutkuje pojawieniem się efektu Balassy-Samuelsona. Uwidacznia się on tym bardziej, im wyższe są dysproporcje w wydajności pracy pomiędzy poszczególnymi krajami oraz im większe jest tempo niwelowania tych różnic. A taką właśnie sytuację mamy w przypadku Polski, gdzie wydajność pracy w latach 2000-2008 rosła nieporównywalnie szybciej niż w krajach należących do strefy euro (NBP, 2009, s.83).
Czym jednak jest efekt Balassy-Samuelsona? W zasadzie dotyczy on wpływu międzynarodowej wymiany handlowej na poziom cen oraz kursy walutowe. Kluczowym elementem kształtowania tego wpływu są jednak płace i wydajność pracy.
Zgodnie z założeniami modelu gospodarka dzieli się na dwa główne sektory, z których jeden produkuje dobra i usługi „handlowe” (np. przemysł motoryzacyjny), a drugi „niehandlowe” (np. służba zdrowia). Skutkiem rosnącego otwarcia na wymianę międzynarodową (którą oczywiście zdecydowanie ułatwia przyjęcie wspólnej waluty) wzrasta presja konkurencyjna, szczególnie w pierwszym z tych sektorów. W efekcie gwałtownie rośnie w nim wydajność pracy, co bezpośrednio przekłada się na wzrost płac. Jako, iż w gospodarce występuje tendencja do wyrównywania się wynagrodzeń, z czasem zwyżkują również zarobki w sektorze wytwarzającym dobra „niehandlowe”. W uproszczeniu cykl wygląda tak, jak zaprezentowano to na schemacie 1.
Schemat 1. Efekt Balassy-Samuelsona w odniesieniu do płac w gospodarce

Źródło: opracowanie Sedlak & Sedlak
Czy więc dostawcy dóbr i usług „handlowych” powinni się obawiać gwałtownego wzrostu płac, wynikającego z opisanego powyżej zjawiska, zaraz po przystąpieniu do strefy euro? Dotychczasowe dane empiryczne wskazują, iż niekoniecznie. Jeśli takie procesy się pojawią, to będą one raczej stopniowe. Wynika to z przyjętego do skonstruowania modelu założenia, które mówi, iż siła robocza charakteryzuje się doskonałą mobilnością pomiędzy sektorami. Jest to jednak dalekie od tego, co obserwujemy w rzeczywistości. Większość przedsiębiorców zdaje się ten fakt rozumieć, gdyż zwiększenia presji płacowej po przystąpieniu Polski do strefy euro obawia się raptem co dziesiąty z nich (Puchalska, 2008, s.25).
... i kwestia konkurencyjności
Utrzymanie odpowiedniej zależności pomiędzy wzrostem wynagrodzeń i wydajności pracy jest jednym z podstawowych fundamentów konkurencyjności przedsiębiorstw oraz gospodarek. Jak czytamy w raporcie przygotowanym przez Narodowy Bank Polski „utrzymanie konkurencyjności kosztów pracy przez kraj należący do unii walutowej wymaga obecnie przede wszystkim tego, żeby zróżnicowanie dynamiki wynagrodzeń wynikało ze zróżnicowania dynamiki wydajności pracy...” (NBP, 2009, s. 202). Tak więc zbyt szybki wzrost płac realnych w stosunku do wydajności pracy może być czynnikiem ograniczającym konkurencyjność gospodarki oraz naszych przedsiębiorstw.
W kontekście makroekonomicznym wiąże się to bezpośrednio ze zjawiskiem luki płacowej. Otóż zakłada się, iż każda gospodarka cechuje się pewną realną stawką płac, która przy danym potencjale siły roboczej oraz przy określonym poziomie wydajności pracy zapewni pełne zatrudnienie. Gdy płace będą rosły, a za ich wzrostem nie będzie nadążać wydajność pracy, doprowadzi to do wzrostu bezrobocia i spadku konkurencyjności.
Z kolei na gruncie poszczególnych przedsiębiorstw niedostosowanie tempa wzrostu wynagrodzeń do przyrostu wydajności wiąże się z generowaniem kosztów, na pokrycie których trzeba wygospodarować dodatkowe środki. Gdy dynamika płac i wydajności pracy są powiązane, wtedy narastające obciążenia bilansowane są poprzez dodatkowe przychody. Kiedy zaś takiego powiązania brakuje, należy szukać oszczędności w innych obszarach działalności firmy lub też podnosić ceny. Zarówno pierwsza jak i (w szczególności) druga droga prowadzą do spadku konkurencyjności.
Jeżeli więc Polska gospodarka i przedsiębiorstwa będą chciały utrzymać swoją konkurencyjną pozycję po wejściu do strefy euro, musimy jeszcze lepiej równoważyć relację pomiędzy wzrostem wynagrodzeń i wzrostem wydajności pracy. Wypracowanie, a następnie utrzymanie tej zależności pozwoli pracownikom zarabiać więcej, a firmom pozostać konkurencyjnymi – nie będą one zmuszone finansować podwyżek poprzez wzrost cen produktów.
Wręcz podręcznikowymi przykładami tego, w jaki sposób niedostosowanie wydajności pracy i płacy odbija się na konkurencyjności gospodarek, są Portugalia i Włochy. W pierwszym z tych krajów gwałtowny wzrost płac przed wejściem do strefy euro spowodował, iż po akcesji to właśnie rynek pracy stał się niejako powodem szoku ekonomicznego i spadku koniunktury. Do najważniejszy przyczyn portugalskich niepowodzeń należały między innymi:
- Brak pracowników posiadających odpowiednie kwalifikacje i wykształcenie.
- Wysokie wskaźniki regulacji rynku pracy.
- Koncentracja na produkcji o niskiej wartości dodanej. Przy wysokim poziomie zatrudnienia oraz niewielkim bezrobociu prowadziło to do ciągłego wzrostu płac i równocześnie zmniejszenia wydajności.
Włochy również ucierpiały wskutek spadku konkurencyjności. Jednakże tutaj sytuacja pogorszyła się już po przyjęciu wspólnej waluty. Dynamika płac utrzymywała się na poziomie średniej unijnej, ale szybko spadała wydajność pracy i rosły jednostkowe koszty produkcji. Wcześniej z tym problemem oraz ze sztywnością rynku pracy Włochy radziły sobie poprzez dewaluację lira. Gdy tej możliwości zabrakło, gospodarka weszła w okres słabszej koniunktury.
Zjawiska zaobserwowane we Włoszech i w Portugalii nie wystąpiły natomiast w Irlandii. Tam, pomimo niezwykle dynamicznego wzrostu wynagrodzeń, nie doszło do pogorszenia konkurencyjności gospodarki. Było to głównie zasługą szybkiego wzrostu wydajności pracy, przede wszystkim w sektorze dóbr wymienialnych.
Presja na wzrost płac
Pomimo, iż polscy przedsiębiorcy się jej nie obawiają, to jednak nie wyklucza się, iż przystąpienie do strefy euro wywoła presję na wzrost płac. Nie powinno się natomiast oczekiwać, aby w krótkim czasie spowodowała ona nadzwyczajne zmiany stawek wynagrodzeń. Dane historyczne z innych państw strefy euro wskazują, iż w początkach funkcjonowania unii walutowej zarobki w krajach członkowskich rosły po prostu umiarkowanie. Niełatwo jest jednak ocenić, czy był to efekt funkcjonowania unii monetarnej, czy też innych czynników makroekonomicznych i uwarunkowań gospodarczych. Wskazuje się jednak, że obawa pracowników, a w szczególności związków zawodowych przed utratą konkurencyjności gospodarki w warunkach zwiększonej porównywalności kosztów pracy i intensyfikacji wymiany handlowej mogła działać hamująco na ich żądania (NBP, 2009, s. 202). Faktyczne funkcjonowanie powyższego zjawiska miałoby szczególne znaczenie w przypadku krajów charakteryzujących się scentralizowanym procesem negocjacji płacowych. Występuje w nich bowiem większe ryzyko unifikacji płac pomiędzy branżami i przedsiębiorstwami, mimo widocznych różnic w ich wydajności. W Polsce stopień uzwiązkowienia jest jednak relatywnie niski, a ustalanie płac (przynajmniej w sektorze prywatnym) odbywa się głównie na poziomie poszczególnych organizacji.
Niemniej jednak wejście do strefy euro związane jest z przynajmniej dwa czynnikami stymulującymi dynamikę płac. Jednym z nich jest opisany na wstępie efekt Balassy-Samuelsona. Choć opiera się on na teoretycznych założeniach, to jednak faktycznie występuje i w dłuższym okresie przyczynia się do wzrostu wynagrodzeń.
Presja na wzrost płac może być także efektem oczekiwań szybszego wzrostu gospodarczego. Spodziewane korzyści oraz realne, pozytywne skutki wstąpienia do strefy euro (wynikające między innymi z napływu inwestycji zagranicznych) stanowią dla pracujących dobry argument wspierający żądania wyższych zarobków. W końcu z ewentualnego przyspieszonego rozwoju oraz prosperity chciałby skorzystać każdy, a pracownicy najchętniej odczuliby go poprzez wzrost zawartości własnych portfeli.
Warto również zwrócić uwagę, że wystąpienie niektórych zagrożeń, wiążących się z przyjęciem euro, mogłoby wywołać nasilenie żądań płacowych. Chodzi tu przede wszystkim o inflację. W tym miejscu warto nadmienić, iż obawia się jej aż 85,3% przedstawicieli związków zawodowych (NBP, 2009, s. 98). Po przyjęciu do strefy euro nie musi ona wzrosnąć, ale jej ewentualna intensyfikacja motywowałaby również pracowników do żądania wyższych podwyżek w celu utrzymania realnej siły nabywczej wynagrodzeń.
Zróżnicowanie wynagrodzeń
Niektórzy zastanawiają się, czy uczestnictwo w unii walutowej może wpłynąć na zróżnicowanie płac i dochodów. Dotychczasowe doświadczenia oraz przeprowadzone badania wskazują, iż nie powinno to mieć znaczenia. Co prawda po przyjęciu euro w niektórych krajach zaobserwowano zmiany współczynnika Giniego, stosowanego do mierzenia dysproporcji dochodów. Przykładowo, we Francji, Hiszpanii i Belgii w latach 1999-2006 odnotowano niewielkie zmniejszenie rozwarstwienia dochodów. Odwrotna sytuacja pojawiła się między innymi w Niemczech i Portugalii. Niemniej jednak, zmiany te były minimalne i generalnie można przyjąć, iż „wpływ unii walutowej na wewnątrzkrajowe relacje wynagrodzeń jest niewielki” (Bartosik, 2009, s. 73). Mimo tego sugeruje się, iż w przypadku Polski warto po przyjęciu euro monitorować zależności pomiędzy najwyższymi i najniższymi dochodami.
Generalnie wydaje się, iż wspólna waluta ma większe znaczenie dla konwergencji wynagrodzeń pomiędzy poszczególnymi państwami niż bezpośrednio w nich samych. Dane statystyczne wykazują bowiem, iż przed przyjęciem euro płace rosły szybciej w krajach, w których poziom rozwoju był niższy niż w tych, które cechowały się wysokim stopniem rozwoju. Po przyjęciu wspólnej waluty proces ten stracił na sile. Jednocześnie osłabiła się tendencja do wyrównywania się wynagrodzeń pomiędzy poszczególnymi krajami.
Elastyczność płac
Jednym z warunków szybkiego i skutecznego dostosowania się Polskiej gospodarki do klimatu działania w sferze euro jest elastyczność rynku pracy. Jej kluczowy element stanowi zaś elastyczność płac, która informuje o tym jak szybko płace reagują na zmiany zachodzące w gospodarce. Jeżeli jest ona niska (płace są sztywne), wtedy dostosowania muszą się odbywać poprzez fluktuację innych wskaźników - bezrobocia i zatrudnienia. Jeśli jest wysoka, płace silniej reagują na pojawiające się w gospodarce zmiany.
Trzeba przyznać, iż wyniki badań elastyczności płac w Polsce w okresie ostatniego dwudziestolecia nie dawały jednoznacznej odpowiedzi odnośnie jej charakteru. Niemniej jednak najnowsze analizy wskazują, iż elastyczność płac w naszym kraju jest dość wysoka, szczególnie w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Mają na to wpływ między innymi: słabe związki zawodowe, relatywnie niska liczba osób objętych zbiorowymi umowami o pracę, dość niska płaca minimalna oraz niewielka liczba osób ją otrzymująca (Bartosik, 2009, s.71). Pewnym zagrożeniem w kontekście przyjęcia euro może być jednak występowanie sztywności płac w dół. Świadczy ona o trudnościach w obniżaniu wynagrodzeń w reakcji na negatywny szok i spadek popytu na pracę.
Podsumowując...
Zgodnie z tym, co zauważono na wstępie niniejszego artykułu, tak naprawdę akcesja do strefy euro nie zmieni zbyt wiele w obszarze wynagrodzeń, a szczególnie indywidualnych płac każdego z nas. Jednakże, jak czytamy w raporcie NBP, „należy liczyć się z wyższą inflacją płac i cen, lecz determinować ją będzie głównie proces konwergencji realnej i wzrost wydajności pracy. Będzie to jednak zjawisko naturalne, a tym samym nie powinno przekładać się ani na pogorszenie stabilności gospodarczej, ani międzynarodowej konkurencyjności” (NBP, 2009, s. 285). Tym, na co warto zwrócić uwagę w powyższym cytacie, jest przewijająca się również w całym artykule, kwestia wydajności pracy. Waga, jaką jej się nadaje wskazuje, iż wprowadzenie euro zmodyfikuje rzeczywistość gospodarczą na tyle, że firmy by pozostać konkurencyjnymi będą musiały jeszcze ściślej powiązać płace z efektywnością i wydajnością.
Grzegorz Spólnik
Bibliografia:
1. Bartosik K. (2009), Wejście do strefy euro a zróżnicowanie wynagrodzeń, Studia Ekonomiczne nr 1-2, PAN, Warszawa, s. 61-77
2. Komisja Europejska (2007), Labour market and wage developments in 2006, with special focus on relative unit Labour cost developments in the euro area, European Economy nr 4
3. Narodowy Bank Polski (2009), Raport na temat pełnego uczestnictwa Rzeczypospolitej Polskiej w trzecim etapie unii gospodarczej i walutowej, Warszawa, 476 s.
4. Puchalska K., Koszty dostosowawcze oraz korzyści z wprowadzenia euro dla sektora przedsiębiorstw niefinansowych. Czego oczekują polskie przedsiębiorstwa po przystąpieniu do strefy euro?, 2008, www.nbp.pl
Data publikacji: 14.06.2010
Przypominamy, że zgodnie z pkt 2.6 - 2.7 regulaminu kopiowanie, przetwarzanie
i wykorzystywanie tekstów portalu w innych celach niż użytku osobistego wymaga pisemnej zgody redakcji.