Św. Mikołaj też musi z czegoś żyć. Pod tym względem jest podobny do innych Polaków. Jego dochody są różne w różnych miastach. Okazało się, że najwięcej – 150 zł - za wizytę Świętego muszą zapłacić mieszkańcy stolicy oraz Gdańska. Nieco mniej za takie spotkanie zapłaci się w Gliwicach, Zabrzu i Katowicach – 120 zł oraz Wrocławiu - 110 zł. Równe 100 zł inkasują Mikołajowie w Łodzi, Pabianicach, Poznaniu i Krakowie, a także w Rzeszowie. Najsłabsze zarobki w tej branży występują w Szczecinie, Białymstoku i Toruniu, gdzie za jedną wizytę płaci się jedynie 80 zł.
Nie wszyscy Mikołajowie są aż tak bardzo święci i część z nich pracuje „na czarno” za znacznie mniejsze stawki. Średnia stawka za 15 - 20 minutową wizytę domową wynosi 40 - 100 PLN, co po odjęciu "kosztów własnych" (strój, dojazd, ogłoszenie) pozwala Mikołajowi uzyskać zarobki w wysokości 25 - 50 zł "na rękę" (jak na razie nie dotarły do nas informacje aby, którykolwiek ze świętych pracujący „na czarno” miał problemy z fiskusem) .
Warto dodać, że przeciętna wizyta Mikołaja trwa od 20 do 30 minut i może obejmować dodatkowe usługi. Oczywiście każda z nich wiąże się z dopłatami. Dla przykładu wizyta „last minute”, umawiana w ostatniej chwili, może nas kosztować dodatkowe 50% standardowej stawki. Jeśli chcemy zaś, aby Mikołaj przemawiał do nas w języku angielskim musimy się liczyć z wydatkiem rzędu 200 zł. Dla szczególnie wymagających jest do dyspozycji także Śnieżynka. W Warszawie wizyta Mikołaja ze Śnieżynką kosztować nas może nawet 250 zł.
Mikołajowie dobrze zarabiają nie tylko w Polsce. Okazuje się, że w okresie świątecznym Mikołaj z Nowego Jorku jest w stanie zainkasować nawet 10 000 dolarów za 40 dni pracy. Oczywiście staż pracy ma w tym fachu duże znaczenie. Początkujący nie mogą liczyć na więcej niż 100 dolarów na godzinę. Za to ich koledzy z większym doświadczeniem mogą zarabiać niekiedy nawet trzy razy więcej.